Apetyt na seks
14-03-2008 10:21
Badania przeprowadzone niedawno wśród mężczyzn wykazały, że przeciętny facet myśli o seksie średnio sześć razy na godzinę. Mężczyźni na taki wynik badań reagują oburzeniem: "Jak to? Tylko sześć?!"
U obu płci popęd płciowy jest wywoływany przez hormon męski - testosteron. Panowie mają go oczywiście więcej niż kobiety, co - w potocznej opinii - czyni ich niemal seksualnymi maniakami, nienasyconymi potworami, które są w stanie kochać się zawsze i wszędzie, nikomu nie odmówią, żadnej nie przepuszczą, nie cofną się przed niczym, by zaspokoić swoje żądze. Ta opinia jest lekko przesadzona. Owszem, mężczyźni myślą o seksie często - ile razy na godzinę, to już ich słodka tajemnica. Fantazjują o nim, marzą i pragną go - prawie wszyscy bez wyjątku. Jednak z całą pewnością nie są maszynami do seksu, zawsze gotowymi do miłosnych podbojów, i to zawsze z tym samym dzikim entuzjazmem. Być może chcieliby się takimi widzieć, ale to jednak raczej sfera marzeń niż rzeczywistości. Męskie libido, czyli popęd płciowy, jest tak samo jak kobiece sprawą indywidualną. Niektórzy mężczyźni odczuwają silną potrzebę seksu kilka razy dziennie, innym wystarcza rozładowanie napięcia seksualnego raz w tygodniu. Co wcale nie oznacza, że ci drudzy wypadają w łóżku bladziej. Wręcz przeciwnie, ich partnerki mogą być z nich bardzo zadowolone, zwłaszcza jeśli same mają podobny temperament. Fakt, że mężczyzna robi to z nimi nieco rzadziej, nie stanowi żadnego problemu, jeśli robi to naprawdę dobrze. Szczerze powiedziawszy, bardzo niewiele kobiet przedkłada ilość nad jakość. Dobrze byłoby, żeby mężczyzna zdał sobie z tego sprawę, zanim zacznie mierzyć swoją męskość liczbą stosunków, które jest w stanie odbyć.
Gorsze dni
Zdarzają się najlepszym. Stres, zmęczenie, choroba, kłopoty w związku albo po prostu niedyspozycja bez żadnej konkretnej przyczyny może się przytrafić każdemu mężczyźnie. Bo przecież libido nie jest funkcją stałą - pożądanie może być falowe, nasilać się i słabnąć, zmieniać jak pory roku, a nawet razem z nimi - naukowcy sprawdzili, że wydzielanie testosteronu w miesiącach letnich wzrasta aż o 30 proc. w stosunku do miesięcy zimowych (nie bez kozery właśnie latem nawiązują się gorące romanse). Trzeba po prostu przeczekać te chłodniejsze erotycznie dni i tyle. Niektórzy mężczyźni to rozumieją i z okresowych spadków formy nie robią wielkiego halo. Inni jednak, gdy tylko sprawy gorzej stoją, zaczynają szukać winnego. Czasami winą obarczają kobietę - uznają, że to ona niewystarczająco ich już podnieca, że przy innej byliby w stanie wykrzesać z siebie więcej entuzjazmu. Innym razem winią siebie i barykadują się za swoim nadwątlonym ego, unikając kolejnych sytuacji, w których ich libido byłoby wystawione na próbę. To droga donikąd. Najlepszym wyjściem z sytua-
cji jest nieszukanie winnego, niedociekanie, który czynnik zawiódł - psychika, hydraulika, kobieta czy też skrzypiące łóżko. Im bardziej mężczyzna się nad tym zastanawia, tym bardziej nakręca spiralę nerwów. Jeśli jednak spadek seksualnej witalności nie mija lub przechodzi w stopniową utratę popędu, nie można siedzieć z założonymi rękami, ulegając przy tym rozpaczy i frustracji, tylko trzeba działać. Warto poszukać - ale uwaga - nie winnego, tylko przyczyny. Można zacząć od zbadania poziomu testosteronu we krwi lub wykonania innych podstawowych badań zleconych przez lekarza.
Jak pobudzać apetyt na seks?
- Wysypiaj się.
Naukowcy potwierdzają, że powtarzający się, regularny brak snu jest wrogiem libido. Aby być w pełni swych seksualnych (i nie tylko) sił, powinieneś spać przynajmniej 7-9 godzin na dobę.
- Ćwicz, ale nie przesadzaj.
Umiarkowany wysiłek fizyczny pobudza produkcję testosteronu i zwiększa apetyt na miłosne igraszki. Jednak bardzo intensywny, nadmierny wysiłek działa wręcz odwrotnie. Optymalna dawka ruchu to 200-250 minut tygodniowo rozłożone na 3-5 sesji ćwiczeniowych.
- Naucz się relaksować.
Stres, nawet ten niepozorny stres codzienny (np. związany z pracą), negatywnie wpływa na poziom testosteronu w twoim organizmie. Dodatkowo adrenalina wydzielana w chwilach stresu zmniejsza dopływ krwi do narządów płciowych, utrudniając osiągnięcie wzwodu. Dlatego właśnie, gdy świadomie lub podświadomie czymś się denerwujesz, organizm może płatać ci figle w sytuacjach intymnych. Nie panikuj wtedy, to naturalne. Spróbuj wypracować sobie sposoby odreagowywania codziennych kłopotów - może np. za pośrednictwem sportu. Będzie to dla ciebie bardzo korzystne z wielu względów. Długotrwałe napięcie, życie w stresie są przyczynami wielu innych kłopotów ze zdrowiem, nie tylko problemów w sferze intymnej.
- Stosuj naturalne afrodyzjaki.
Niektóre pokarmy wspierają twoje libido, inne wręcz przeciwnie. Jeśli chcesz, by w seksie stać cię było na więcej, włącz do swojej diety m.in. tłuste ryby morskie, ostrygi i inne owoce morza (to ponoć właśnie im słynny Casanova zawdzięczał swoją renomę bezkonkurencyjnego kochanka - jadł je garściami, szczególnie przed spotkaniem z kobietą), owoce, czosnek, orzechy, a także pyłek pszczeli, sok z aloesu i zielone algi.
Rady dla niej
- Kuś i prowokuj.
Nic tak nie podnieca faceta jak świadomość, że ty tego chcesz, że jesteś go spragniona, że nie możesz mu się oprzeć. Swojego mężczyznę musisz uwodzić - zmyślnie i z fantazją. Sama wybierasz styl tych kusicielskich zachowań - taki, który najbardziej pasuje do twojego usposobienia i temperamentu. Możesz np. przyjąć rolę spłoszonej i onieśmielonej własnym pożądaniem dziewczynki (to też działa, zwłaszcza na typy macho, którzy chętnie wcielają się w rolę opiekuna i myśliwego) albo wręcz przeciwnie - bliżej ci do kobiety wyzwolonej, która nosi seksowną bieliznę, jasno komunikuje swoje potrzeby i wie, jak je zaspokoić. A gdy ma ochotę na mężczyznę, on pierwszy się o tym dowiaduje.
- Nie sugeruj, nawet w żartach, że nie zaspokoił twojego apetytu.
To jeden z największych męskich strachów - on nie jest wystarczająco dobry, więc niezaspokojona kochanka pragnie kochać się z kimś innym. Niech ci więc nie przyjdzie do głowy droczyć się z nim na ten temat. Pamiętaj, nawet mężczyźni, którzy mają apetyt na seks i mogą go realizować, zastanawiają się, co zrobić, by móc jeszcze więcej. Porównują się z innymi, potrzebują od kobiety potwierdzenia tego, że są dla niej wystarczający, że ona nie marzy o sprawniejszym kochanku.
- Spraw, by czuł się męski.
Nie tylko w łóżku, ale i w życiu. Bycie mężczyzną oznacza bycie silnym i niezależnym. Odważnym i zaradnym. Nie odbieraj mu więc poczucia męskości ciągłym krytykowaniem, sztorcowaniem czy wyśmiewaniem. Nie próbuj wcisnąć go pod pantofel, wmówić, że wszystko robi źle (od sprzątania po malowanie ścian) i tak naprawdę nie masz z niego żadnego pożytku. Nie krytykuj go przy ludziach. Niech on wie, że jest ci potrzebny, wręcz nieodzowny, że ma coś do powiedzenia we własnym domu, że jego zdanie naprawdę się dla ciebie liczy. Dowartościowany mężczyzna promienieje i nabiera werwy, również w sferze seksu.
- Zadbaj o jego dietę.
Nie karm go tłustymi potrawami, które podwyższają poziom cholesterolu (a przynajmniej nie za często), bo odbije się to niekorzystnie na jego seksualnym wigorze, o wadze nie wspominając. Staraj się przemycić do jego diety jak najwięcej ryb, owoców i warzyw. To może nie być łatwe, zwłaszcza jeśli on - jak tzw. prawdziwy facet - z owoców najbardziej lubi... schabowego. Jednak jeśli ty nie nauczysz go zdrowego odżywiania, sam z siebie nie nawróci się na nie na pewno.
Maja Zawistowska, Ewa Żeromska
Źródło: Gazeta.pl http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,78524,3555517.html